Nie Potrzebujemy Egzorcystów

Nie Potrzebujemy Egzorcystów

W radiu debatują Racjonalny z Wierzącym: czy istnieją złe duchy, czy nie? Czy egzorcyzmy są prawdziwe? Czy są potrzebne? (Kto tak naprawdę przesuwa te krzesła i trzęsie szafą?)

Nikt nie pyta: czy duch, który mówi przez człowieka, jest złym duchem? Jak to sprawdzić? Bardzo łatwo. Trzeba porozmawiać. Zapytać. Poczuć. Wyniuchać. Poprosić o opowieść. Przede wszystkim, nie bać się.

Duch, który przychodzi, to znak, że chce przejść przez człowieka Przodek. W Afryce, to, że człowiek nosi ze sobą przodka, to całkiem normalne – że duch człowiekiem rusza, mówi, pije tradycyjne piwo, wodę, zażywa tabakę – to wszystko normalne. Także więc to, że przodkowie domagają się audiencji, że zanim człowiek wyzionie ducha, to może również wzionąć ducha przodka – to nic dziwnego. A że kościół się tym martwi to wysyła coraz więcej egzorcystów aby chronić ludzi przed przodkami, przed szamanami, przed Ziemią, która również domaga się audiencji, domaga się głosu – mówi, istnieję przecież, żyję przecież... Ten głos to już nie szept. Teraz to głośny krzyk domagający się tego, abyśmy go wreszcie wysłuchali – abyśmy zostawili przestrzeń w naszych ciałach na wibracje tego głosu.

Rozmawiają w radiu, Racjonalny z Wierzącym. Racjonalny kwestionuje: co to za złe duchy, z którego powodu ściąga się egzorcystów? Wierzący tłumaczy: No, złe duchy. Złe, bo duchy. Racjonalny nachalnie dziobie dalej: ale jak to, złe duchy? Wymyślone przecież, nagrań nie ma! Wierzący zaklina się poczciwie: tego nie da się wytłumaczyć, to egzorcyści wiedzą... Rzucają w siebie liczbami, jak dzieci na boisku bawiące się w wojnę, próbują coś udowodnić, coś, co słuchacz usłyszy będąc w domu czy w drodze, czy w samochodzie – i zastanowi się, pokiwa głową, porusza stopami i coś zje. I może zadzwoni – albo do centrum nauki, albo do egzorcysty.

Nie usłyszy słuchacz, pytania, którego nie ma: Skąd wiadomo, że te duchy są złe?

Przodkowie przybywają. Nazywają ich złymi duchami, a to po prostu przodkowie przychodzą przywitać się. Poprosić o pomoc. Pobyć. Wspierać. Błogosławić. Przecież w Polsce zawsze ich kochano. Umarli, niestety, prawda. Każdemu się zdarza. Wiedzą, że nas czeka to samo. Wrócili pośmiać się, porechotać, pośpiewać, pouczyć. Czemu ich wyrzucamy? Czemu udajemy, że są nam obcy? Czemu robimy z nich bezdomnych? (Przecież skazując ich, robimy to sobie.)

W radiu, Racjonalny z Wierzącym rozmawiają dalej. Jeden mówi, że złe duchy – drugi mówi, że nie istnieją. Przodek patrzy, i nie rozumie. Przecież to są jego dzieci. Czy oni nie widzą? Czy nie wiedzą? Czy nie czują, w sercach, że Przodek przychodzi z pieśnią, z obietnicą – córko, synu, wnuczko, wnuczku, nie zapomniałam o Tobie! Jestem. W dziwnych czasach przychodzą Przodkowie rozchuhać ogień w sercu, a odsyła się ich z pustką. A oni przyszli siebie i nas nakarmić. Ogrzać się w sercach ludzi. Jesteśmy ostatnio tak daleko, nikt nie dzwoni, to stwierdzili, że sami zapukają do serc. Na pewno nas wpuszczą, muszą po prostu nas poczuć. To takie ludzkie, wpuścić do ciała przodka.

Stare Bajki nas uczą nie odsyłać głodnego, nie wyrzucać bezdomnego, nie podnosić ręki na Matkę, nie upokarzać Ojca. Stare Bajki dobrze nam mówią, co zrobić z Przodkiem który się pojawia w ludzkim ciele.

Człowiek boi się. Skupia się raczej na tym, czy szafa się przesuwa, czy głos jest straszny – czy człowieka straszy, czy dzieci się boją, czy to coś jak z horroru lub książki Stephana Kinga? Tyle rzeczy należy się bać, należy się strzec. Na szczęście jest kościół który wszystko wytłumaczy – wytłumaczy jak się należy bać, i dokładnie czego. Człowiek taki posłuszny, boi się. Przodek nie rozumie. Rozgrzewa ciało, jak ogień skacze i tańczy i truchleją kończyny człowieka, jak patyki rzucane w ogień, próbujące zakryć żywioł. Nie da się, rechocze Przodek. Nie pamiętasz mnie? Dajcie piwo, dajcie tabakę. Zaraz wam opowiem...

O czym opowiada Przodek?

Opowiem wam bajkę o tym, jak było (jak jest, jak będzie), o tym kim jestem (kim jesteś, kim będziesz, kim są i będą i były twoje dzieci), o tym, jak drzewa śpiewały kiedy byłem mały, jakie słodkie było życie wtedy, kiedy czułam pod stopami ziemię, jak ciekawe były latające biedronki i ważki...